niedziela, 11 października 2026

WZOROWY ŻOŁNIERZ

Na początku lat 70. XX wieku w młodzieżowych programach telewizyjnych, zwłaszcza w „Teleranku”, bardzo promowano wojsko i służbę wojskową. Szczególnie widoczne było to przy emisji serialu „Czterej pancerni i pies”. Przed projekcją każdego odcinka pojawiał się młody, umundurowany i zdyscyplinowany oficer, który oznajmiał widzom, że „rozkazuje oglądać każdy odcinek serialu”. Dziś brzmi to dość zabawnie, ale wtedy traktowano takie rzeczy całkiem serio.

Wzorowy Żołnierz – tytuł honorowy i odznaka nadawana żołnierzom Wojska Polskiego w latach 1950–2010.

Jedną z podobnych akcji było prezentowanie na ekranie zdjęć ojców, dziadków i innych członków rodzin widzów, którzy zostali wyróżnieni w wojsku fotografią wykonaną na tle sztandaru jednostki. Mój ojciec, który również odbył służbę wojskową, zawsze wspominał, że otrzymał jakieś wojskowe wyróżnienie — i być może właśnie to jest zamieszczona powyżej odznaka. Niestety, w telewizji pokazywano jedynie fotografie, a nie odznaczenia, więc nie byłem w stanie pochwalić się samą odznaką!

„Korpusówka” – potoczna nazwa oznaki korpusu osobowego w Wojsku Polskim i pozostałych służbach mundurowych. To jest symbol (oznaka) wojsk pancernych w Polsce.

Wiem, że ojciec służył w wojskach pancernych. Dowodził kilkoma czołgami, prawdopodobnie plutonem, i często opowiadał mi o tych maszynach. Jako chłopiec zawsze marzyłem, aby zajrzeć do wnętrza prawdziwego czołgu. Udało mi się spełnić to marzenie dopiero w połowie lat 70., kiedy kręcono film o żołnierzach armii Berlinga walczących na wschodnim brzegu Wisły i próbujących przedostać się przez rzekę z pomocą Powstaniu Warszawskiemu.

Na brzegu Wisły stało kilka filmowych, ale całkowicie sprawnych czołgów T-34. Od czasu do czasu pilnujący ich żołnierz pozwalał dzieciakom wejść do środka. Muszę przyznać, że wnętrze czołgu zdecydowanie nie jest miejscem dla osób cierpiących na klaustrofobię! Byłem zachwycony możliwością obejrzenia go od środka, ale jednocześnie zdziwiło mnie, jak mało było tam miejsca dla załogi.

Mniej więcej w tym samym okresie ojciec robił prawo jazdy i miał pewne problemy ze zdaniem egzaminu.

— Czołgiem potrafił pan jeździć, a ma pan takie trudności z prowadzeniem samochodu? — zapytał go instruktor.

Ojciec odpowiedział:

        — Kiedy jechało się czołgiem, nie było znaków drogowych, świateł ani skrzyżowań. A drzewami też nie trzeba było się specjalnie przejmować — jedno mniej czy więcej nie robiło większej różnicy. Po prostu jechało się przed siebie!

Na szczęście egzamin w końcu zdał i, o ile wiem, przez całe życie nie miał żadnego poważnego wypadku. I chyba żadnego drzewa również nie „zaliczył”!

******

Blogs are also available in the English language / Blogi są również dostępne w języku angielskim

******

Więcej od autora

Również prowadzę od 2010 roku blogi podróżnicze, zawierające dużo ciekawych informacji o przyrodzie, historii i podróżach w Ameryce Północnej i na Kubie.

Blog o podróżach: http://ontario-nature-polish.blogspot.ca/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz