czwartek, 30 kwietnia 2026

Dean Bauck — kanadyjski lekkoatleta

W Polsce lat 70. XX wieku sport odgrywał ogromną rolę w życiu codziennym. Podczas ważniejszych meczów piłkarskich ulice niemal pustoszały, a kina — mimo że wyświetlano w nich niezwykle popularne filmy zachodnie — często świeciły pustkami. Choć inne dyscypliny nie dorównywały popularnością piłce nożnej, również budziły duże emocje i przyciągały szeroką publiczność. Interesowałem się więc sportem podobnie jak większość moich rówieśników — był on przecież częstym tematem rozmów i dyskusji. Nigdy jednak nie byłem zagorzałym kibicem, a po wyjeździe z Polski niemal całkowicie straciłem nim zainteresowanie.

Wróćmy jednak do roku 1974. Dokładnie 30 czerwca wybrałem się wraz z ojcem na stadion warszawskiej „Skry” ( 52°12'53.1"N 20°59'36.1"E / 52.214750, 20.993361) na międzynarodowe zawody lekkoatletyczne, w których brała udział Polska, Kanada i Wielka Brytania. Był to prawdopodobnie pierwszy raz w moim życiu, kiedy uczestniczyłem w tego typu wydarzeniu. Pogoda dopisywała, choć sam stadion — dość duży — nie był specjalnie wypełniony. Zawody lekkoatletyczne wydawały mi się wówczas nieco monotonne, zwłaszcza w porównaniu z dynamicznymi meczami piłki nożnej czy hokeja, gdzie akcja toczy się niemal bez przerwy. Mimo to była to ciekawa i wartościowa wyprawa, którą do dziś bardzo dobrze pamiętam — nie tylko ze względu na sportowe emocje, ale również dlatego, że udało mi się zdobyć aż sześć autografów, o których będę pisał w kolejnych wpisach.

Metalowa przypinka wydana z okazji tych zawodów sportowych. Zdjęcie udostępnione przez p. Dean Bauck
Tego dnia zapomniałem zabrać ze sobą mojego notatnika, dlatego autografy wkleiłem później i opisałem w małej, niebieskiej książeczce, która do dziś stanowi cenną pamiątkę.

Pierwszy autograf z tego dnia należy do Deana Bauck'a (ur. 1954), kanadyjskiego lekkoatlety specjalizującego się w skoku wzwyż.

Dean Bauck
Jego kariera sportowa przypadła na trudny okres w historii igrzysk olimpijskich. Dwukrotnie znalazł się w gronie zawodników zakwalifikowanych do udziału w Letnich Igrzyskach Olimpijskich, jednak ostatecznie nie było mu dane wystartować. W 1976 roku, podczas igrzysk w Montrealu, wykluczyła go kontuzja kolana, natomiast cztery lata później — w 1980 roku — udział uniemożliwił bojkot igrzysk w Moskwie przez Kanadę i inne państwa zachodnie.

Zdjęcie udostępnione przez p. Dean Bauck

Mimo tych przeciwności osiągnął znaczące sukcesy na arenie międzynarodowej. W 1978 roku zdobył brązowy medal dla Kanady w skoku wzwyż podczas Igrzysk Wspólnoty Narodów. Rok później, na Igrzyskach Panamerykańskich, zajął piąte miejsce. Swoje największe osiągnięcie sportowe zanotował w 1981 roku, kiedy to podczas Igrzysk Konferencji Pacyfiku w Christchurch zdobył złoty medal, ustanawiając jednocześnie rekord życiowy wynikiem 2,21 m.

Po zakończeniu kariery sportowej z powodzeniem poświęcił się edukacji i działalności zawodowej. Studiował na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej, gdzie uzyskał tytuł Bachelor of Science z matematyki, a następnie ukończył studia MBA. Poszerzył również swoje kwalifikacje o dyplom z zakresu ekonomii gruntów miejskich oraz studia podyplomowe związane z wyceną nieruchomości.

Od ponad trzech dekad związany jest z rynkiem nieruchomości w rejonie South Delta w Vancouver (prowincja Kolumbia Brytyjska), gdzie zdobył renomę jako jeden z najbardziej doświadczonych i wysoko kwalifikowanych agentów oraz pośredników.

Patrząc dziś na jego autograf, trudno nie pomyśleć o tym, jak różne mogą być drogi życiowe sportowców — i jak często sukces mierzy się nie tylko medalami, ale także tym, co przychodzi po zakończeniu kariery.

-------------------

Ale to nie koniec tej historii. Postanowiłem do niego napisać krótki e-mail, wspomnieć ówczesne zawody i poprosić o zdjęcie. Po kilku dniach otrzymałem od niego niezwykle miłą odpowiedź, wraz z jego fotografią i zdjęciem powyżej zamieszczonego znaczka z tych zawodów, którą za jego pozwoleniem zamieszczam poniżej:

*****************

18/04/2026

Witaj Jack,

Dziękuję za przywołanie tych miłych wspomnień, a także za prośbę o autograf. Zawsze odbierałem takie sytuacje jako coś bardzo pochlebnego i starałem się, aby były one czymś wyjątkowym dla osób, które o to prosiły.

Jako młody skoczek wzwyż miałem szczęście w 1974 roku podróżować z reprezentacją Kanady w lekkiej atletyce podczas tournée po Europie.

Naszym pierwszym przystankiem była Warszawa w Polsce. Mieszkaliśmy w pokojach dla sportowców bezpośrednio na stadionie Skry.

Odbyły się tam zawody drużynowe pomiędzy Kanadą, Wielką Brytanią i Polską, a ja miałem szczęście wygrać swoją konkurencję.

Być może odbyły się także drugie, międzynarodowe zawody — podczas jednych z nich rywalizowałem z Jackiem Wszołą. Obaj skoczyliśmy 2,16 m, a ja wygrałem dzięki lepszemu wynikowi według zasad liczenia prób (countback). Biorąc pod uwagę jego olimpijski sukces dwa lata później, to zwycięstwo pozostaje dla mnie szczególnie cennym wspomnieniem!

Najbardziej pamiętnym wynikiem podczas naszego pobytu był jednak bieg Ireny Szewińskiej na 400 m kobiet 22 czerwca, kiedy ustanowiła nowy rekord świata jako pierwsza zawodniczka, która zeszła poniżej 50 sekund. Znajdowałem się wtedy na płycie stadionu, blisko linii mety. Pamiętam, że pomyślałem, jak niezwykłe jest nie tylko być świadkiem takiego wyczynu, ale wręcz znaleźć się w jego bezpośrednim „kręgu”.

Najbardziej zapadło mi w pamięć z pobytu w Warszawie to, jak wiele budynków wciąż nosiło ślady zniszczeń po bombardowaniach z czasów II wojny światowej. Pamiętam również ludzi — byli bardzo życzliwi i serdeczni, choć raczej powściągliwi. Były to jeszcze czasy sprzed Lecha Wałęsy!

W 1979 roku mniejsza reprezentacja Kanady przebywała i startowała w Madrycie. Obecna była tam również grupa zawodników z Polski, w tym Grażyna Rabsztyn, która była wówczas rekordzistką świata w biegu na 100 m przez płotki. Byli to wspaniali ludzie i świetnie spędzaliśmy czas, spotykając się i rozmawiając — mimo bariery językowej!

Dean Bauck

***************

Raz jeszcze widać, ze świat jest mały!


piątek, 24 kwietnia 2026

Marek Walczewski — najbardziej demoniczny aktor polskiego kina

Autograf Marka Walczewskiego (1937 – 2009) zdobyłem w Teatrze Dramatycznym w Warszawie: chociaż nie występował w przedstawieniu, to siedział koło mnie.

Marek Walczewski
W każdym razie trudno było go zapomnieć — jego charakterystyczna twarz i ogolona głowa robiły duże wrażenie. Według jednej ze stron internetowych, „Określany był jako aktor totalny, jako najbardziej demoniczny spośród polskich aktorów.”

Pod koniec lat 70. XX wieku uczestniczyłem w spotkaniu z Krystyną Jandą. W pewnym momencie wspomniała, że wkrótce zagra w nowym filmie „Golem”, w którym główną rolę powierzono Markowi Walczewskiemu. Publiczność natychmiast zareagowała śmiechem i oklaskami — żartowano, że do tej roli Walczewskiego właściwie nie trzeba nawet charakteryzować! 

Źródło: Wikimedia Commons

Źródło: Wikimedia Commons

Blogs are also available in the English language / Blogi są również dostępne w języku angielskim

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Jerzy Zelnik — Ramzes XIII w „Faraonie”

W pierwszej połowie lat 70. XX wieku moja mama pracowała jako swoisty „doradca” czy też instruktor w dość niezwykłej i nawet cenionej dziedzinie pieczarkarstwa. Jej praca często wiązała się z wyjazdami do pieczarkarzy w podwarszawskich miejscowościach, a ja od czasu do czasu jej towarzyszyłem.

Warto dodać, że nie posiadała ani prywatnego, ani służbowego samochodu. Takie podróże odbywały się więc pociągami, autobusami, a niekiedy także „okazjami”—co było wówczas zupełnie normalne.

Jak się okazało, jeden z odwiedzanych przez nas pieczarkarzy był spokrewniony z Jerzym Zelnikiem (ur. 1945). Traf chciał, że aktor akurat tam przebywał i bardzo uprzejmie zgodził się wpisać mi dedykację oraz złożyć autograf 4 marca 1974 roku.

Jerzy Zelnik
Choć Zelnik wystąpił w wielu filmach i przedstawieniach teatralnych, największą sławę przyniosła mu rola Ramzesa XIII w słynnym filmie Faraon w reżyserii Jerzego Kawalerowicza--który oglądałem, zanim go miałem okazję spotkać i zrobił na mnie duże wrażenie.

Dla osób mniej zaznajomionych z polską kinematografią warto dodać, że Faraon uchodzi za jedno z najwybitniejszych osiągnięć polskiego kina. Ten monumentalny film historyczny, osadzony w realiach starożytnego Egiptu, jest jednocześnie opowieścią o mechanizmach władzy, polityce i konflikcie między młodym idealizmem a skostniałym systemem.

Obraz spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem zarówno w Polsce, jak i za granicą, w tym w Stanach Zjednoczonych, gdzie niektórzy krytycy określali go mianem arcydzieła i jednego z najlepszych filmów historycznych w dziejach kina. Został również nominowany do Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego.

Wiele lat później wybitny reżyser Martin Scorsese uznał Faraona za jedno z arcydzieł polskiej kinematografii. W 2014 roku wybrał go do prezentacji w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie w ramach przeglądu Martin Scorsese Presents: Masterpieces of Polish Cinema, przyczyniając się do ponownego odkrycia tego filmu przez międzynarodową publiczność.

Author: Jarosław Roland Kruk / Wikipedia, licence: CC-BY-SA-3.0

czwartek, 16 kwietnia 2026

Emilia Krakowska — Jagna Borynowa z „Chłopów”

Drugi autograf zdobyłem tego samego dnia — 13 stycznia 1974 roku — kiedy spotkałem również Jana Kociniaka. Należy on do Emilii Krakowskiej (ur. 1940), znanej aktorki teatralnej i filmowej.

Emilia Krakowska

Najmocniej zapisała mi się w pamięci dzięki roli Jagny Borynowej w filmie „Chłopi” (1973), będącym ekranizacją powieści Władysława Reymonta. To właśnie ta kreacja, pełna ekspresji i emocji, sprawiła, że stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktorek tamtego okresu.

Pamiętam ją również z komedii Stanisława Barei „Brunet wieczorową porą” (1976), gdzie pojawiła się w charakterystycznej, humorystycznej scenie muzealnej. Jej bohaterka w absurdalny sposób tłumaczy uczniom historię na podstawie butelek po okowicie z XVII, XVIII i XIX wieku, „którą panowie rozpijali chłopów”. Ten fragment doskonale oddaje klimat satyry PRL i do dziś bywa przywoływany jako jeden z najbardziej pamiętnych i zabawnych momentów filmu.


Blogs are also available in the English language / Blogi są również dostępne w języku angielskim

niedziela, 12 kwietnia 2026

Jan Kociniak-mój pierwszy autograf

Mój pierwszy autograf w małym, niebieskim notesie pochodzi z 13 stycznia 1974 roku i — według mojej ówczesnej, odręcznej notatki — został zdobyty w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Należy do Jana Kociniaka (1937–2007), aktora, którego później zapamiętałem m.in. z epizodycznej roli w filmie Stanisława Barei „Miś” (1980). Z biegiem lat ten pierwszy podpis nabrał dla mnie szczególnego znaczenia — nie tylko jako pamiątka, ale także jako początek całej kolekcji.

Jan Kociniak

Byłem wówczas częstym bywalcem Sali Kongresowej, gdzie odbywały się koncerty, spektakle i różnego rodzaju wydarzenia artystyczne. Duże znaczenie miało też to, że mój ojciec przez jakiś czas miał dostęp do (często bezpłatnych) biletów, dzięki czemu stosunkowo często uczestniczyłem w takich imprezach.

Source: Wikimedia Commons (CC license)