piątek, 12 czerwca 2026

Robert Gadocha, Daniel Olbrychski i Maryla Rodowicz: słynny piłkarz, „Kmicic” z Potopu i legenda polskiej piosenki

Na mecze piłkarskie chodziłem bardzo rzadko. Pamiętam jednak, że stadion Legii na ulicy Łazienkowskiej wiązał się wówczas nie tylko ze sportem, ale także z różnymi incydentami kibicowskimi. Zdarzały się bijatyki i akty wandalizmu, które dotykały nawet autobusy dojeżdżające na stadion.

Miało to dla mnie bardzo praktyczny skutek: kilka metrów od mojego bloku znajdował się przystanek linii „366”, która dojeżdżała właśnie na Łazienkowską. Po niektórych meczach — zwłaszcza tych o podwyższonym „ładunku emocji”, jak spotkania Legii z Górnikiem Zabrze — oczekiwanie na autobus potrafiło się dramatycznie wydłużać, ponieważ część pojazdów była wycofywana z powodu zniszczeń.

Na szczęście mecz Legia Warszawa – Zagłębie Sosnowiec, rozegrany 3 sierpnia 1974 roku i zakończony remisem 1:1, przebiegł spokojnie. Dla mnie okazał się natomiast wyjątkowo szczęśliwy.

Po wyjściu ze stadionu spotkałem Roberta Gadochę (ur. 1946), złotego medalistę olimpijskiego z 1972 roku i wicemistrza świata z 1974 roku.

Robert Gadocha

Źródło: Wikimedia Commons
Chwilę później pojawił się Daniel Olbrychski (ur. 1946), aktor znany przede wszystkim z roli Kmicica w „Potopie” (1974) Jerzego Hoffmana—a później z plejady innych, świetnych ról. Nota bene, „Potop” był nominowany do Oskara za najlepszy zagraniczny film w 1975 roku.

Daniel Olbrychski

Źródło: Wikimedia Commons
Olbrychski nie był sam — towarzyszyła mu Maryla Rodowicz (ur. 1945), jedna z najpopularniejszych polskich piosenkarek, a w tamtym czasie trwał pomiędzy nimi słynny romans. Kiedy poprosiłem ją o autograf, uśmiechnęła się szeroko i powiedziała: „oczywiście”. W ten sposób stałem się szczęśliwym dwunastolatkiem z bardzo cenną pamiątką.

Maryla Rodowicz

Źródło: Wikimedia Commons
Olbrychski i Rodowicz gdzieś się udawali i namawiali Gadochę, by do nich dołączył, jednak ostatecznie interweniowała jego żona i zabrała go do domu.

Co ciekawe, kilka lat później nasze drogi z Olbrychskim skrzyżowały się pośrednio w dość nieoczekiwany sposób. Trafiłem do niewielkiej, trzyosobowej sali w szpitalu przy ul. Lindleya w Warszawie (obecnie Szpital Kliniczny Dzieciątka Jezus). Okazało się, że zaledwie kilka dni wcześniej na tym samym łóżku leżał Daniel Olbrychski, który doznał złamania nogi podczas jazdy konnej.

******

Blogs are also available in the English language / Blogi są również dostępne w języku angielskim

******

Więcej od autora

Również prowadzę od 2010 roku blogi podróżnicze, zawierające dużo ciekawych informacji o przyrodzie, historii i podróżach w Ameryce Północnej i na Kubie.

Blog o podróżach: http://ontario-nature-polish.blogspot.ca/


1 komentarz:

  1. No, no piękne zestawienie. Czasem można wpaść na znane osoby w różnych okolicznościach. Ja za dużo szczęścia do tego nie mam. Autografy tylko przy koncertach, a i z tego często rezygnowałam, ze względu na długie kolejki. Na mecze też nie chodziłam, właściwie tylko raz byłam za namową :)

    OdpowiedzUsuń