Część IV: Międzynarodowe zawody lekkoatletyczne Polska-Kanada-Wielka Brytania, 30 czerwca 1974 r. na stadionie "Skra" w Warszawie
Następny autograf należy do Henryka Lesiuka. Według mojej ówczesnej notatki był to po prostu „biegacz”, który „dnia 30 czerwca 1974 roku zdobył pierwsze miejsce w biegu z przeszkodami”. Sam zawodnik dopisał pod swoim podpisem: „3000 (z przeszkodami) — 8.29.0”.
![]() |
| Henryk Lesiuk |
Jego rekord życiowy w biegu na 3000 metrów z przeszkodami wynosił 8:26,6 i został ustanowiony 29 czerwca 1975 roku — a więc zaledwie rok po naszym spotkaniu. Oznacza to, że wynik zapisany na moim autografie był tylko nieco słabszy od jego życiowego osiągnięcia, co nadaje tej pamiątce dodatkową wartość.
Blogs are also available in the English language / Blogi są również dostępne w języku angielskim
******
Więcej od autora
Również prowadzę od 2010 roku blogi podróżnicze, zawierające dużo ciekawych informacji o przyrodzie, historii i podróżach w Ameryce Północnej i na Kubie.

Kiedyś oglądałam długodystansowe biegi transmitowane w telewizji z okazji Igrzysk Olimpijskich, podziwiam wytrzymałość biegaczy, bo co innego krótki sprint na 100 czy 400 metrów, a zupełnie inaczej trzeba rozłożyć siły na 3000 metrów, a już taki bieg na 10 km to niema ruletka, bo pamiętam, że ten, kto długo biegł jako pierwszy z reguły nie wygrywał, na finiszu wyprzedzali go inni, którzy mieli rezerwy siły.
OdpowiedzUsuńDlatego zazwyczaj biegacze na dłuższe dystanse starają się "nie wybijać", dopiero na samym końcu zaczyna się prawdziwa walka o czołowe miejsca. Sam nigdy nie biegałem, ale jest to ogromny wysiłek. A co dopiero maratony! Chociaż, jak wspominałem, sportem się nie interesuję, do tej pory pamiętam, jak w 1988 roku oglądałem bieg Bena Johnsona na Olimpiadzie na 100 metrów-i go wygrał, zdobywając złoty medal i pobijając rekord świata. Niestety, niebawem okazało się, że brał środki dopingujące, stracił medal i z tego zrobił się straszny skandal.
UsuńNiestety, nie mam pamięci do nazwisk, zwłaszcza zagranicznych sportowców, ale pamiętam, że na najdłuższych dystansach - 10 km przodowali biegacze afrykańscy
UsuńOni od dziesiątek lat dominują w takich dyscyplinach. Sądzę, że jest to sprawa genetyki. Już na olimpiadzie w Berlinie Jesse Owens zdobył 4 złote medale.
UsuńNiesamowite są to wydarzenia - takie biegi długodystansowe. Bierze w nich udział często mój młodszy syn. Ostatnio biegł w maratonie w Szczawnicy a jakiś czas temu we Florencji. Nigdy nie zwyciężył ani nawet nie był w czołówce. Dla niego jak i dla wielu innych osób liczy się uczestnictwo w takim wspaniałym biegu.... No i jednak takze medal... bo każdy kto bieg ukończy otrzymuje medal.
OdpowiedzUsuń" Dla niego jak i dla wielu innych osób liczy się uczestnictwo w takim wspaniałym biegu...."
OdpowiedzUsuńI właśnie to jest, moim zdaniem, właściwe podejście! Często staranie się "na siłę", aby zdobyć czołowe miejsce, zamienia hobby lub pasję w obsesję, i to nie tylko w sporcie, ale w wielu innych dziedzinach, chociażby fotografii: znałem wiele fotografów, którzy spędzali większość wolnego czasu nie tylko robiąc zdjęcia, ale godzinami i tygodniami ślęcząc przed komputerem i obrabiając je w celu zdobycia nagród w różnych konkursach. A przecież to nie o to chodzi!