W Polsce lat 70. XX wieku sport odgrywał ogromną rolę w życiu codziennym. Podczas ważniejszych meczów piłkarskich ulice niemal pustoszały, a kina — mimo że wyświetlano w nich niezwykle popularne filmy zachodnie — często świeciły pustkami. Choć inne dyscypliny nie dorównywały popularnością piłce nożnej, również budziły duże emocje i przyciągały szeroką publiczność. Interesowałem się więc sportem podobnie jak większość moich rówieśników — był on przecież częstym tematem rozmów i dyskusji. Nigdy jednak nie byłem zagorzałym kibicem, a po wyjeździe z Polski niemal całkowicie straciłem nim zainteresowanie.
Wróćmy jednak do roku 1974. Dokładnie 30 czerwca wybrałem się wraz z ojcem na stadion warszawskiej „Skry” ( 52°12'53.1"N 20°59'36.1"E / 52.214750, 20.993361) na międzynarodowe zawody lekkoatletyczne, w których brała udział Polska, Kanada i Wielka Brytania. Był to prawdopodobnie pierwszy raz w moim życiu, kiedy uczestniczyłem w tego typu wydarzeniu. Pogoda dopisywała, choć sam stadion — dość duży — nie był specjalnie wypełniony. Zawody lekkoatletyczne wydawały mi się wówczas nieco monotonne, zwłaszcza w porównaniu z dynamicznymi meczami piłki nożnej czy hokeja, gdzie akcja toczy się niemal bez przerwy. Mimo to była to ciekawa i wartościowa wyprawa, którą do dziś bardzo dobrze pamiętam — nie tylko ze względu na sportowe emocje, ale również dlatego, że udało mi się zdobyć aż sześć autografów, o których będę pisał w kolejnych wpisach.
 |
| Metalowa przypinka wydana z okazji tych zawodów sportowych. Zdjęcie udostępnione przez p. Dean Bauck |
Tego dnia zapomniałem zabrać ze sobą mojego notatnika, dlatego autografy wkleiłem później i opisałem w małej, niebieskiej książeczce, która do dziś stanowi cenną pamiątkę.
Pierwszy autograf z tego dnia należy do Deana Bauck'a (ur. 1954), kanadyjskiego lekkoatlety specjalizującego się w skoku wzwyż.
 |
| Dean Bauck |
Jego kariera sportowa przypadła na trudny okres w historii igrzysk olimpijskich. Dwukrotnie znalazł się w gronie zawodników zakwalifikowanych do udziału w Letnich Igrzyskach Olimpijskich, jednak ostatecznie nie było mu dane wystartować. W 1976 roku, podczas igrzysk w Montrealu, wykluczyła go kontuzja kolana, natomiast cztery lata później — w 1980 roku — udział uniemożliwił bojkot igrzysk w Moskwie przez Kanadę i inne państwa zachodnie.
 |
Zdjęcie udostępnione przez p. Dean Bauck
|
Mimo tych przeciwności osiągnął znaczące sukcesy na arenie międzynarodowej. W 1978 roku zdobył brązowy medal dla Kanady w skoku wzwyż podczas Igrzysk Wspólnoty Narodów. Rok później, na Igrzyskach Panamerykańskich, zajął piąte miejsce. Swoje największe osiągnięcie sportowe zanotował w 1981 roku, kiedy to podczas Igrzysk Konferencji Pacyfiku w Christchurch zdobył złoty medal, ustanawiając jednocześnie rekord życiowy wynikiem 2,21 m.
Po zakończeniu kariery sportowej z powodzeniem poświęcił się edukacji i działalności zawodowej. Studiował na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej, gdzie uzyskał tytuł Bachelor of Science z matematyki, a następnie ukończył studia MBA. Poszerzył również swoje kwalifikacje o dyplom z zakresu ekonomii gruntów miejskich oraz studia podyplomowe związane z wyceną nieruchomości.
Od ponad trzech dekad związany jest z rynkiem nieruchomości w rejonie South Delta w Vancouver (prowincja Kolumbia Brytyjska), gdzie zdobył renomę jako jeden z najbardziej doświadczonych i wysoko kwalifikowanych agentów oraz pośredników.
Patrząc dziś na jego autograf, trudno nie pomyśleć o tym, jak różne mogą być drogi życiowe sportowców — i jak często sukces mierzy się nie tylko medalami, ale także tym, co przychodzi po zakończeniu kariery.
-------------------
Ale to nie koniec tej historii. Postanowiłem do niego napisać krótki e-mail, wspomnieć ówczesne zawody i poprosić o zdjęcie. Po kilku dniach otrzymałem od niego niezwykle miłą odpowiedź, wraz z jego fotografią i zdjęciem powyżej zamieszczonego znaczka z tych zawodów, którą za jego pozwoleniem zamieszczam poniżej:
*****************
18/04/2026
Witaj Jack,
Dziękuję za przywołanie tych miłych wspomnień, a także za prośbę o autograf. Zawsze odbierałem takie sytuacje jako coś bardzo pochlebnego i starałem się, aby były one czymś wyjątkowym dla osób, które o to prosiły.
Jako młody skoczek wzwyż miałem szczęście w 1974 roku podróżować z reprezentacją Kanady w lekkiej atletyce podczas tournée po Europie.
Naszym pierwszym przystankiem była Warszawa w Polsce. Mieszkaliśmy w pokojach dla sportowców bezpośrednio na stadionie Skry.
Odbyły się tam zawody drużynowe pomiędzy Kanadą, Wielką Brytanią i Polską, a ja miałem szczęście wygrać swoją konkurencję.
Być może odbyły się także drugie, międzynarodowe zawody — podczas jednych z nich rywalizowałem z Jackiem Wszołą. Obaj skoczyliśmy 2,16 m, a ja wygrałem dzięki lepszemu wynikowi według zasad liczenia prób (countback). Biorąc pod uwagę jego olimpijski sukces dwa lata później, to zwycięstwo pozostaje dla mnie szczególnie cennym wspomnieniem!
Najbardziej pamiętnym wynikiem podczas naszego pobytu był jednak bieg Ireny Szewińskiej na 400 m kobiet 22 czerwca, kiedy ustanowiła nowy rekord świata jako pierwsza zawodniczka, która zeszła poniżej 50 sekund. Znajdowałem się wtedy na płycie stadionu, blisko linii mety. Pamiętam, że pomyślałem, jak niezwykłe jest nie tylko być świadkiem takiego wyczynu, ale wręcz znaleźć się w jego bezpośrednim „kręgu”.
Najbardziej zapadło mi w pamięć z pobytu w Warszawie to, jak wiele budynków wciąż nosiło ślady zniszczeń po bombardowaniach z czasów II wojny światowej. Pamiętam również ludzi — byli bardzo życzliwi i serdeczni, choć raczej powściągliwi. Były to jeszcze czasy sprzed Lecha Wałęsy!
W 1979 roku mniejsza reprezentacja Kanady przebywała i startowała w Madrycie. Obecna była tam również grupa zawodników z Polski, w tym Grażyna Rabsztyn, która była wówczas rekordzistką świata w biegu na 100 m przez płotki. Byli to wspaniali ludzie i świetnie spędzaliśmy czas, spotykając się i rozmawiając — mimo bariery językowej!
Dean Bauck
***************
Raz jeszcze widać, ze świat jest mały!
Jak wspaniale historia zatoczyła koło: w 1974 zdobyłeś autograf kanadyjskiego sportowca, a teraz sam jesteś w Kanadzie i stamtąd piszesz o tym spotkaniu sprzed lat. Dean Bauck to świetny gość, że odpisał na Twój e-mail, przesłał fotografie. Rywalizacja z Jackiem Wszołą faktycznie może napawać dumą. Niespecjalnie interesuję się sportem, ale sukcesy Wszoły pamiętam.
OdpowiedzUsuńIdealnie o tym samym pomyślałem — że historia zatoczyła piękne koło.
UsuńPatrząc na późniejsze wykształcenie Deana Baucka i jego obecny zawód, można przypuszczać, że musiał posiadać nie tylko talent sportowy, ale także odpowiednie predyspozycje charakteru, inteligencję oraz osobowość, skoro przez tyle lat potrafił utrzymać się i prosperować w branży pośrednictwa handlem nieruchomościami.
Wszołę świetnie pamiętam — między innymi dlatego, że dzięki młodemu wiekowi, talentowi i charakterystycznemu wyglądowi stał się bożyszczem wielu kibiców. Był jedną z ikon polskiego sportu tamtych lat.
U mnie natomiast zainteresowanie sportem od dawna jest raczej znikome, a momentami wręcz negatywne. Mimo to takie historie czyta się z prawdziwą przyjemnością.
Sama nie oglądam zawodów sportowyvh, ale podziwiam sportowców za determinację, pracę, wytrwałość i umiejętność wyciągania wniosków. Często ich doświadczenie przekłada się na sukces w innych dziedzinach. Przyjemnego weekendu, pozdrawiam.🤗
OdpowiedzUsuńŚwietna obserwacja! Wiele czołowych firm rzeczywiście chętnie zatrudnia byłych sportowców właśnie ze względu na cechy charakteru, które wynieśli ze sportu.
UsuńCo najważniejsze, są oni przyzwyczajeni nie tylko do porażek i niepowodzeń — będących naturalną częścią kariery sportowej — ale przede wszystkim do tego, by po nich wstać, otrząsnąć się i ponownie stanąć do rywalizacji. Potrafią przegrywać bez załamania, wyciągać wnioski i dalej walczyć o sukces.
To niezwykle cenna umiejętność, bardzo przydatna w każdej ambitniejszej pracy, zwłaszcza tam, gdzie liczy się odporność psychiczna, konsekwencja i umiejętność działania pod presją.
Dziękuję i nawzajem! Weekend zapowiada się u nas dość chłodny, nocą nawet przymrozki (–5°C), a ja wciąż pamiętam pierwszomajowe pochody w PRL, kiedy chodziło się już w krótkich spodenkach i koszulkach.
Tak, przez wiele lat 1 maja był Tym Dniem, Kiedy Pierwszy Raz Zakładało się Podkolanówki i Krótki Rękaw. Jak w zegarku.
UsuńW Warszawie nota bene dwa dni temu o 8 rano był 1 stopień, dziś 17 (teraz o 16 jest 20), zwariować można
Dziękuję za komentarz.
UsuńMój znajomy miał dwie teorie co do tej dobrej pogody: Że władze potrafiły jakoś wpływać na pogodę lub że pogoda reagowała na zbiorową ludzką podświadomość, bo nikt przecież nie chciał maszerować w strugach deszczu. Hm...
Mam zamiar za tydzień pierwszy raz w tym roku pojechać na biwak pod namiot, w razie czego przygotowani jesteśmy na przymrozki w nocy.
Ach ach Jacek Wszoła bardzo mi się podobał, kiedy bylam w podstawiwce, a on odnosił pierwsze sukcesy. I tak sie złożyło po kilku latach, ze jego siostra chodziła do równoległej klasy w liceum (zaś on skończył pobliskie Technikum Łącznosci). Niestety był już żonaty i dzieciaty, co ostudziło moje zainteresowanie😁
OdpowiedzUsuńBardzo sympatyczna odpowiedź pana sportowca, pewnie ucieszył się z Twojej wiadomości, bo przywołała fajne wspomnienia.
Fajna historia 😁! Wszoła stał się wówczas chyba najpopularniejszym sportowcem w Polsce. Spotkałem wtedy studentkę wyższego roku Akademii Wychowania Fizycznego, na którą też uczęszczał Wszoła, ale mówiła, że bardzo rzadko się tam pojawiał...
UsuńZ pewnością sprawiłem mu niespodziankę wspomnieniem z przed 52 lat. Jak zamieszczę wszystkie 6 autografów z tych zawodów, to do niego napiszę i podam linki.
Nota bene, we wpisie o ostatnim autografie będzie ciekawostka na temat zdjęcia z zawodów, jakie zrobił Janusz Szewiński (mąż Ireny Szewińskiej)-mnie, mojemu ojcu i Bronisławowi Malinowskiemu. Jestem w trakcie pisania.
Super. Bardzo fajny pomysł na bloga
UsuńDziękuję!
UsuńWitaj majówkowo Jack
OdpowiedzUsuńTak, MaB ma rację - historia zatoczyła piekne koło.
A tych autografów już zazdroszczę. Uwielbiam oglądać zawody sportowe. Nie tylko lekkoatletyczne.
Pozdrawiam życząc chwili odpoczynku
Zbieranie autografów było fajnym hobby i dlatego obecnie chciałbym się nimi podzielić na blogu.
UsuńPozdrawiam majowo i życzę przyjemnego weekendu!